świat filmu - portal i blog filmowy

Nie jestem twoją Marylin Monroe

Amerykańskie i europejskie komercyjne kino w ostatnich latach bierze na tapetę coraz to nowe tematy. Jednym z ulubionych jest życie wielkich gwiazd, najlepiej takich, które w szybkim czasie odniosły spektakularny sukces, a następnie – równie spektakularnie, upadły na samo dno. Pożądane są historie znanych wokalistów, aktorów, „celebrytów”, a także poetów, słowem wszystkich znanych i tragicznych w antycznym rozumieniu tego słowa.

Jednym z filmów, które powstały na kanwie życia znanej osobistości jest Mój tydzień z Marylin z 2011 roku, zbierający dobre recenzje i wiele nominacji do prestiżowych nagród. Obraz ten jest lekką, nieco melodramatyczną historią, epizodem z życia wielkiej gwiazdy, której fenomenu, choć nie rozumiem, nie kwestionuję. Klimat filmu jest bardzo fajny, czuć atmosferę tamtych lat, niezłe role drugoplanowe, ale niestety – to wszystko. Główna rola jest wielkim rozczarowaniem. Michelle Williams, odtwórczyni roli MM, jest dobrą aktorką, ma plastyczną twarz, nie jest hollywoodzką „wydmuszką”, ale na pewno nie przypomina Marylin Monroe. Nie ta uroda, nie to ciało – zbyt szczupła sylwetka sprawiła, że nie wypadła wiarygodnie. Nie ma w niej seksapilu i przewrotności, tak charakterystycznych dla kultowej gwiazdy.

Twórcy zrobili z Marilyn naiwną laleczkę ze szklanymi oczami, niby nieświadomą swojej siły kokietkę… Wewnętrzne rozdarcie, przeraźliwa samotność, tęsknota za miłością, wreszcie wielkie artystyczne niespełnienie jedynie zaakcentowano w kilku scenach. Monroe tylko raz wspomina o wymarzonej roli Gruszy, której w rzeczywistości niesamowicie pożądała. Rzuca tylko kilka słów o matce, która ją odrzuciła, z bliżej nieokreślonych powodów, w których mamy dopatrywać się początków jej depresji. Roni kilka łez na planie zdjęciowym, tupie nóżką i nie chcę już dłużej grać. Nie ukazano jej jako rozkapryszonej i pewnej siebie, a jako wiecznie przepraszającą, dziecinną i mało seksowną.

Moim zdaniem główną rolę powinna zagrać Scarlett Johansson – abstrahując już od znacznie bardziej przekonywującej aparycji, ona ma w sobie czar, przewrotność, jest pociągająca i potrafi zagrać postać artystycznie niespełnioną i wewnętrznie rozdartą. Rolę kogoś pomiędzy niewinną dziewczynką a uwodzicielką, co udowodniła np. we Wszystko gra Allena. Szkoda, że tak się nie stało. Film być może zyskałby inną jakość.

Nadia Senkowska

Mój tydzień z Marylin / reż. Simon Curtis / USA, Wielka Brytania 2011

[vsw id=”wFXAjf6I69g” source=”youtube” width=”425″ height=”344″ autoplay=”no”]

onemovieproject © 2017 All Rights Reserved

Fundacja Multi Art

Credits

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress

-->